Wileńskie kawiarnie

Kilka dni temu wróciłam z Wilna, ale codziennie jeszcze oglądam zdjęcia i przenoszę się w myślach na uliczki wileńskiej starówki. To miasto urzekło mnie na dobre i już nie mogę się doczekać, kiedy wrócę tam znowu.

Oczywiście znaczącą część mojego pobytu w Wilnie poświęciłam na odwiedziny w restauracjach i kawiarniach. Gdy już rozsądek nie pozwalał mi skusić się na kolejne smakołyki, przyklejałam nos do witryny, oglądałam małe dzieła sztuki kulinarnej i w myślach dodawałam kolejne punkty do listy miejsc, które muszę odwiedzić przy okazji kolejnej wizyty w Wilnie.

Pierwszym miejscem, które poczęstowało mnie w Wilnie pyszną kawą, była kawiarnia Crustum, mieszcząca się przy ulicy Vilniaus na starówce. Jej nazwa po łacinie oznacza ciasto, ale to miejsce ma do zaoferowania dużo więcej.



Trafiłam tam wcześnie rano, gdy kawiarnia była jeszcze pusta. Wybrałam stolik z widokiem na ulicę Vilniaus i zamówiłam śniadanie. Czekając na moje zamówienie, podziwiałam słodkości przez szybę kontuaru i wiedziałam już, że wrócę tam, zanim wyjadę z Wilna.



Do śniadania zamówiłam kawę, która okazała się naprawdę świetna. Przy okazji dostałam też kartę do zbierania pieczątek i bardzo miło się zdziwiłam, bo w Crustum bezpłatna jest już piąta kawa. W Warszawie nigdy nie udało mi się zebrać pieczątek na jednej karcie – najczęściej gubiłam ją po kilku wizytach w kawiarni. Magiczna liczba dziewięciu pieczątek na jednej i tej samej karcie jest chyba poza moimi możliwościami 😉 Tym bardziej zachęcił mnie program lojalnościowy Crustum, bo zebranie czterech pieczątek nie było problemem dla naszej dwójki podczas jednego weekendu. I jeszcze ten uroczy projekt karty!

W Crustum znalazłam też deser, który marzył mi się od dawna. Od bardzo dawna! To tort Napoleon, daleki rosyjski krewny znanej nam napoleonki. Miałam okazję próbować kiedyś oryginalnej wersji z rosyjskiej restauracji i od tego czasu przypominał mi się regularnie. Crustum spełniło więc moje słodkie marzenie i również tym skradło moje serce. Tort był naprawdę pyszny, po kilku latach tęsknoty za rosyjskim  oryginałem nie byłam zawiedziona.

Crustum Bakery & Cafe, Vilniaus g. 12, Wilno

Plusy:
– pyszna kawa i duży wybór deserów i wytrawnych przekąsek
– szybkie wifi i gniazdka dla tych, którzy nie mogą zbyt długo funkcjonować bez prądu 😉
– przyjazny system lojalnościowy
– kilka lokalizacji w popularnych częściach miasta
– małe, klimatyczne wnętrza
– w kawiarni można też kupić pieczywo własnego wypieku

Z okna Crustum wypatrzyłam kolejną miejsce, które zwróciło moją uwagę – Pinavija Cafe & Bakery. Wybraliśmy się tam kolejnego dnia na śniadanie. Wystrój zaskoczył mnie całkowicie! Poczułam się trochę jak w paryskiej kawiarence i trochę jak w opowieści o Alicji w krainie czarów. Główną rolę w kawiarni grają filiżanki, a w zasadzie zegar z filiżanek. To chyba najczęściej fotografowany element wystroju tej kawiarni.

Kawa również była podana w pięknych filiżankach, ale sam napój nie był tak dobry, jak oczekiwałam. Crustum parzy zdecydowanie lepszą kawę i według mnie w tej konkurencji wygrywa.


Pinavija to jednak naprawdę ciekawe, kolorowe miejsce i zdecydowanie warto się tam wybrać. Można przenieść się na chwilę w zupełnie inny świat! Na przykład przy jednym z tych pięknych deserów (tak, jest tam też tort Napoleon!):

Pinavija Cafe & Bakery, Vilniaus g. 21, Wilno

Plusy:
– bardzo ciekawe wnętrze
– dobry wybór herbat i deserów
Minusy:
– dość wysokie ceny
– niezbyt smaczna kawa

Spacerując po Wilnie trafiliśmy do kolejnej kawiarni – Italala Caffè. To miejsce przeniosło mnie w czasie do Włoch z lat 50. XX w. Retro kuchnia jak u włoskiej mammy, designerskie sprzęty i pastelowe kolory – to jest to! A do tego huśtawki z widokiem na wileńską ulicę – spędziłabym tam chętnie duuużo czasu 🙂


Można tu zjeść włoskie przysmaki, np. cannoli, ale też spróbować nieustannie modnego puddingu z chia czy granoli z jagodami goji. To dla tych zmęczonych tortem Napoleon 😉 i tradycyjnymi litewskimi wypiekami.


W ofercie są też świetne mieszanki herbat – próbowałam m.in. zielonej herbaty o romantycznej nazwie “Romeo & Giulietta”, w której składzie znalazły się też truskawki, papaja i płatki róży. Pachniała jak najcieplejszy dzień lata!

Italala Caffè, Vokiečių g. 1, Wilno

Plusy:
– ciekawe wnętrze
– pyszne herbaty
– włoskie przysmaki dla chcących odpocząć od kuchni litewskiej
– stolik z huśtawkami przy oknie

Wilnianie lubią kawę i trzeba przyznać, że znają się na niej. W Wilnie każdy znajdzie kawiarnię dla siebie. Nie ma tu sieci Starbucks czy Costa Coffee, są za to sieci lokalne, takiej jak Vero Cafe czy Caffeine, ale jest też mnóstwo małych lokali o unikalnym charakterze. Jestem pod wrażeniem wielkości kawiarnianej oferty Wilna i już żałuję, że nie mogę jutrzejszego poranka spędzić na wileńskiej starówce, popijając pyszną kawę i próbując kolejnej wersji tortu Napoleon 😉 Ale kto wie, może już niedługo?

One thought on “Wileńskie kawiarnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *